|
|
|
…. tę parafrazę słów z piosenki Marka Grechuty dedykuję Senatorowi Ortylowi.
Manipulacja informacją!
Ustawa zwana potocznie refundacyjna, dotyczy refundacji cen leków. Weszła w życie 1 stycznia 2012 roku. Rodziła się długo. Wcześniej nic nie wyszło z prób jej zmiany - najpierw w 2005 roku za rządów SLD, a w 2007 roku gdy rządziło PiS .
Nad projektem ustawy złożonym w Sejmie w październiku 2010 roku pracowano wiele miesięcy. Parlament przyjął ja w maju 2011 roku, następnie podpisał ją Prezydent. Wcześniej, nad projektem było wiele konsultacji i dyskusji w Sejmie i Senacie.
Ustawa określiła m.in.:
- wysokość środków na refundację leków – do wysokości 17 proc. środków zapłaconych składek do NFZ. To raczej rozsądny poziom. Im większe pieniądze na refundacje, tym mniej pieniędzy na leczenie w szpitalach, na rehabilitację na podstawową opiekę zdrowotną, stomatologię czy leczenie w sanatoriach;
- stworzenie zasadnego dzielenia ryzyka refundacji z dostawcą leku. Co oznacza obniżenie kosztów płatnika ( tzw. pay back – Art. 4 ustawy);
- ustalenie zasady odpłatności za leki ( Art. 14 ):
* leki bezpłatne (leczenie nowotworu złośliwego, zaburzenia psychotycznego, upośledzenia umysłowego lub zaburzenia rozwojowego albo choroby zakaźnej o szczególnym zagrożeniu epidemiologicznym dla populacji albo leku stosowanego w ramach programu lekowego),
* leki refundowane objęte zakresem świadczeń gwarantowanych: zgodnie z ustawą uzyskują jedną z pięciu kategorii dostępności refundacyjnej:
1) dostępny w aptekach:
a) w całym zakresie zarejestrowanych wskazań i przeznaczeń,
b) we wskazaniu określonym stanem klinicznym;
2) dostępny w ramach programu lekowego;
3) dostępny jako lek stosowany w ramach chemioterapii:
a) w całym zakresie zarejestrowanych wskazań i przeznaczeń,
b) we wskazaniu określonym stanem klinicznym;
4) lek, środek spożywczy specjalnego przeznaczenia żywieniowego stosowany w ramach udzielania świadczeń gwarantowanych, innych niż wymienione w pkt 1-3.
Proponowane kategorie zastąpią dotychczasowy podział wykazów leków refundowanych na wykaz leków podstawowych i uzupełniających oraz wykaz chorób przewlekłych i produktów stosowanych w tych chorobach, oraz rozporządzenia Ministra Zdrowia wydawane na podstawie art. 31d ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, w zakresie świadczeń gwarantowanych w ramach terapeutycznych programów zdrowotnych oraz chemioterapii stosowanej w leczeniu szpitalnym i ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.
Dotychczasowe regulacje nie zawierały kryteriów przyporządkowujących leki do tych wykazów, nie zawierały kryteriów kwalifikowania chorób do wykazu chorób przewlekłych ani kwalifikowania leków jako stosowanych w tych chorobach. Stwierdzenie tej treści znalazło się w uzasadnionej opinii Komisji Europejskiej. Proponowany podział godzi koncepcje tzw. leku specjalistycznego stosowania i ważną dla środowiska medycznego zasadę swobody preskrypcji.
Zaopatrzenie w produkty refundowane następuje na podstawie recepty lekarskiej, z wyjątkiem dotyczącym ściśle określonych podkategorii wyrobów medycznych, gdzie utrzymano istniejący obecnie tryb zaopatrzenia na podstawie zlecenia. Innym trybem zaopatrzenia w leki są terapeutyczne programy zdrowotne.
Ustawa precyzyjnie określa, w jakich sytuacjach świadczeniobiorca ma prawo do bezpłatnych produktów refundowanych.
Za odpłatnością ryczałtową dostępne będą produkty refundowane wymagające, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, stosowania dłużej niż 30 dni oraz których miesięczny koszt stosowania dla świadczeniobiorcy przy odpłatności 30% w podstawie limitu przekraczałby 5% minimalnego wynagrodzenia za pracę, albo wymagające, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, stosowania nie dłużej niż 30 dni oraz których koszt stosowania dla świadczeniobiorcy przy odpłatności 50% w podstawie limitu przekraczałby 30% minimalnego wynagrodzenia za pracę, ogłoszonego w obwieszczeniu Prezesa Rady Ministrów wydanym na podstawie art. 2 ust. 4 ustawy z dnia 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz. U. Nr 200, poz. 1679, z 2004 r. Nr 240, poz. 2407 oraz z 2005 r. Nr 157, poz. 1314).
W celu ochrony wydatków świadczeniobiorców przed nadmiernym wzrostem zdecydowano o przypisaniu kategorii odpłatności ryczałtowej również produktom dotychczas dostępnym za tą odpłatnością, jeżeli konieczne jest ich stosowanie przez więcej niż 30 dni.
Zaproponowane rozwiązanie wynika z dążenia Ministra Zdrowia do zwiększenia finansowania ze środków publicznych tych terapii, które najbardziej obciążają finansowo pacjentów i gdzie obciążenie to stanowi barierę finansową w dostępności do leczenia zwłaszcza, jeżeli leczenie to trwa wiele miesięcy albo lat.
Do poziomu odpłatności „50%” zakwalifikowany będzie produkt refundowany, który wymaga, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, stosowania nie dłużej niż 30 dni.
Poziom odpłatności „30%” jest „domyślnym” poziomem refundacyjnym, do którego zakwalifikowany będzie produkt refundowany, który nie został zakwalifikowany uprzednio do innych poziomów odpłatności.
Wydatki na refundację
Refundacja kosztów leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych stanowi istotną część ogółu środków przeznaczonych na gwarantowane świadczenia opieki zdrowotnej. Na refundację produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych w 2009 r. Narodowy Fundusz Zdrowia wydał 8,2 mld złotych, co stanowiło 14,9% wszystkich wydatków płatnika na świadczenia zdrowotne. Uwzględniając wydatki na programy lekowe odsetek ten wyniósł 16,7%, a biorąc dodatkowo pod uwagę leki stosowane w leczeniu przeciwnowotworowym 18,9%.
Celem rządu jest to, aby pacjent nie był wykorzystywany finansowo, przede wszystkim przez koncerny farmaceutyczne. Głównym założeniem ustawy jest również to, aby skutecznie ograniczyć nadużycia, mechanizm nielegalnego handlu lekami.
Prawda o „paskach”.
Dla osób chorych na cukrzycę to sprawa ważna !Zgodnie z Obwieszczeniem Ministra Zdrowia z dnia 29 grudnia 2011 r. w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych na dzień 1 stycznia 2012 r. finansowanych jest
13 różnych testów paskowych do oznaczania glukozy we krwi z 30% odpłatnością pacjenta - w jednostce chorobowej: cukrzyca (w której odpłatność pacjenta wynosi od 11,04 do 16,15 zł) oraz z odpłatnością ryczałtową w jednostce chorobowej: Cukrzyca typu I, pozostałe typy cukrzycy wymagające co najmniej 3. wstrzyknięć insuliny na dobę oraz terapia cukrzycy za pomocą pompy insulinowej (w której dopłata pacjenta wynosi od 3,20 do 6,16 zł).
Wskazanie: Cukrzyca typu I, pozostałe typy cukrzycy wymagające co najmniej 3 wstrzyknięć insuliny na dobę oraz terapia cukrzycy za pomocą pompy insulinowej oznacza, że kobiety w ciąży, które wymagają co najmniej 3 wstrzyknięć insuliny na dobę, otrzymają w każdej aptece paski do mierzenia glukozy we krwi za odpłatnością ryczałtową.
Przeglądanie i uzupełnianie listy refundacyjnej
Rzetelność wymaga poinformowania (o czym zapomniał Senator), że lista refundacyjna będzie przeglądana i może być uzupełniana co dwa miesiące.
Gdyby sobie zadał trochę trudu to wiedziałby, że trwają prace nad wpisaniem na listę leku na moczówkę prostą (jeśli będzie pozytywna opinia Agencji Oceny Technologii Medycznej – to lek na tę chorobę zostanie wpisany w marcu).
Przeglądu funkcjonowania ustawy wg. przepisów w niej zawartych – za 2 lata.
Ubolewam nad językiem
Oburza mnie tytuł artykułu Senatora w sprawie refundacji – cytuję „Metoda naturalnej selekcji według PO.” Takiego języka, takich porównań Senator nie stosował nigdy.
Używając jego języka – to za rządów PiS – według przyjętego planu Podkarpacie było „okradane” przez ustalany sposób przyznawania pieniędzy na opiekę zdrowotną
(tzw. algorytm).
Parafrazując, to właśnie była metoda naturalnej selekcji według PiS – nie sposób temu zaprzeczyć.
Podsumowanie
Apeluję do Senatora Ortyla, by mówił prawdę, przekazywał rzetelne informacje i nie uspokajał własnego sumienia zapominając własne „grzechy zaniedbania”.
Wyzwał mnie Pan na pojedynek – były to chwyty „poniżej pasa”. Prawda zwyciężyła !
Czy czuję satysfakcję ? Nie. Dlaczego ? Bo wprowadzał Pan ludzi w błąd, mijał się z prawdą.
Fe, nieładnie – tak się nie postępuje.
Krystyna Skowrońska
Przedstawienie "premier spotyka się z ministrami" jest tak żałosne, że aż mnie mdli, gdy muszę je komentować. Tusk stworzył rząd w totalnej pogardzie dla kompetencji, kierując się "kryterium komorowskim" (to znaczy, wybierał takich, którzy najmniej są mu zdolni zagrozić), frakcyjnymi układami w partii i "medialnością". Mogłoby od biedy takie gremium przetrwać w czasie świetnej koniunktury, kiedy - jak w pierwszych latach rządów PO - sypały się na kraj unijne dotacje, banki zaś dawały nieograniczone kredyty; choć i taka luksusowa sytuacja nie uchroniłaby przed kompromitacją z ACTA. Ale przy minimalnym oporze materii rząd nieudaczników po prostu musi zaliczać jedną katastrofę za drugą. Więc zalicza. Mniejsza już o spieprzoną refundację, gigantyczne premie za trzykrotnie otwierany i wciąż zamknięty stadion czy pękające autostrady. Nawet powszechnie chwalona minister Bieńkowska zaczęła robić głupie, urzędnicze błędy, wskutek czego wstrzymywane są unijne miliony (albo może przyciśnięta kryzysem Bruksela przestała przymykać na jej niedoróbki oczy?). Co resort - to klapa, a gdzie na razie się bez takowej obyło, tam zegar tyka i tylko czekać, jak o czymś usłyszymy. Na dodatek zaczynają wyłazić na powierzchnię ukryte wcześniej skutki zabagnienia spraw przez poprzedników, którzy też przecież nie kompetencjom zawdzięczali swego czasu łaskę Tuska. A co pan premier na to? Spotyka się z ministrami. Przy czym z góry zaznacza, że o żadnej rekonstrukcji rządu mowy nie ma - co oczywiste, przecież nie może przyznać się, że mianował nieudaczników. To co ma z tego spektaklu wynikać? Że na co dzień się premier z ministrami nie widuje i nie wie, co się w jego rządzie dzieje? Że nie ma nic lepszego do roboty niż czasem popaplać sobie w świetle kamer z podwładnymi? Kolejny marny jednodniowy teatrzyk, jak swego czasu "szukanie w ministerstwach 20 miliardów oszczędności", "rewolucja legislacyjna" czy "przeprowadzka do Sejmu". Repertuar zagrań Tuska, jak każdego uwodziciela, okazuje się dość ograniczony. Obstawiam, że następnym posunięciem będzie cykl konsultacji poświęconych zmniejszeniu bezrobocia. A potem cykl spotkań z szefami instytucji finansowych, poświęconych ulżeniu losowi zadłużonych, którzy nie są w stanie spłacać swych zobowiązań. Przed kamerami TVN premier zruga bezdusznych bankierów, że nie mają serc, i że licytują dłużników do gaci, a potem cichutko oznajmi, że, niestety, rząd nie ma możliwości prawnej zapobiec egzekucjom. W międzyczasie zaś wyznaczy jakąś kolejną po "handlarzach dopalaczy" i "kibolach" grupę wrogów, na której skupiać będzie nienawiść lizusowskich mediów. Przy okazji ACTA wspominał zdaje się coś, że ci, co go krytykują w internecie, to "ONR-owcy"? Myślałem, nawiasem mówiąc, że zgodnie z zasadą "jaki pan, taki kram", także egzaltowane zachowanie pana ministra finansów na sejmowej trybunie było skalkulowanym wcześniej teatrzykiem. Ale kolega dziennikarz opowiadał mi, że miał ostatnio z ministrem Rostowskim styczność prywatnie, i w połowie rozmowy, gdy kolega zadał mu oczywiste, a niewygodne dla ministra pytanie, ten zrobił się blady, potem fioletowy, a potem pąsowy i zaczął rozdzierająco krzyczeć, że "wy" doprowadzicie Polskę do ruiny i zagłady, rychtyk jak wtedy w Sejmie. Wygląda więc na to, że stan nerwów ministra jest naprawdę straszny. Trudno się dziwić, skoro musi w tym roku znaleźć sto miliardów (wedle danych oficjalnych) na wykup kwitów, które sam sprzedawał lichwiarzom kilka lat temu. Tylko wicepremier Pawlak zachowuje luz i spokój, a nawet pozwala sobie na szczere powiedzenie prawdy o "państwowych emeryturach". Cóż, my z KRUS-u (obaj z panem wicepremierem jesteśmy dowodem na to, że z rolnictwa wyżyć dziś nie sposób i rolnik musi sobie dorabiać, czy to polityką, czy pisaniem do gazet) możemy sobie pozwolić na otwarte mówienie tej prawdy, że każda złotówka wzięta przez państwo na ZUS jest zwykłą kradzieżą, a nie żadnym "ubezpieczeniem". Inna sprawa, jak się panu Pawlakowi godzi z sumieniem uczestnictwo w tej kradzieży. No, ale bez tej masowej grabieży obywateli o wykupieniu wspomnianych kwitów - innych wydatków nie wspominając - mowy nie ma. Sytuacja przypomina stary żydowski kawał, jak to u zbankrutowanego magnata finansowego pojawia się biedna wdowa i, nie wiedząc, że właśnie jutro ogłasza on upadłość, powierza mu w depozyt cały swój majątek, tysiąc złotych. Obecny przy tym przyjaciel mówi: "Jak mogłeś, przecież ty już jej tych pieniędzy nie oddasz"! Na co tamten: "Spójrz na to tak: ile można dać jałmużny biednej wdowie? Pięć złotych, dziesięć, no, jak jesteś bardzo hojny, to niech będzie dwadzieścia. Ale żebym ja miał tej kobiecie tak ot ofiarować tysiąc złotych, to ty chyba za dużo ode mnie wymagasz!". Ten stary żart doskonale wyjaśnia zagadkę sumienia wicepremiera Pawlaka i innych członków rządu. Przecież nie mogą każdemu pracującemu obywatelowi, tak, ot, podarować prawie tysiąca złotych miesięcznie! Logika pana premiera, gdy "konsultuje" podniesienie wieku emerytalnego, jest ta sama: na emerytury pieniędzy nie będzie i już. A jego medialne wycirusy oburzają się tak, jak szatniarz w "Misiu": "Cham się uprze i mu daj! No skąd wezmę, jak nie ma?". Nie ma. Pożarł straszliwy bożek o nazwie Demografia. No, nie rozumieją chamy, że młodych pracujących jest coraz mniej, więc nie będzie im kto miał zafundować świadczeń, byłyby te emeryturki groszowe, poniżej minimum socjalnego, no to muszą tyrać do najpóźniejszej starości. Jak się ustawi poprzeczkę odpowiednio wysoko, to może dla tych nielicznych, co dożyją, wystarczy, ale tak dla wszystkich - nie ma! No, czego jeszcze nie rozumieją? Zaraz, zaraz, cwaniaczki. Czyż to nie właśnie przed tą straszliwą demografią miała nas ochronić wielka reforma emerytalna, polegająca na stworzeniu "systemu kapitałowego"? Czyż to nie ten "system kapitałowy" ze swymi OFE miał nam zapewnić na starość wylegiwanie się w basenach na Florydzie, palmy, narciarskie stoki i inne zbytki? Czyż nie po to władza obdarowała cwaniaków zarządzających funduszami emerytalnymi wielomilionowymi obrywami od przymusowo ściąganych z Polaków składek, żeby swą menedżerską fachowością zagwarantowali, że kapitały przez obywateli uskładane przyniosą im na starość majątek, bez względu na to, ile w tym czasie będzie przypadało młodych pracujących na jednego emeryta? A kto nam te wszystkie pierdoły opowiadał zaledwie kilka lat temu? Nie, nie Donald Tusk, macie państwo rację. Opowiadał nam je pan Jerzy Buzek. Wielki autorytet PO i całej elity III RP, któremu "Europa się kłania". Dlaczego pan premier nie zabiera go dziś ze sobą na konferencje prasowe? Czy czeka na moment, gdy będzie ogłaszać nam - wszyscy zorientowani twierdzą, że to już przesądzone - iż dla dobra wspólnego trzeba OFE zlikwidować (oczywiście za sutym odszkodowaniem dla firm nimi zarządzających) i przeznaczyć zebrane kapitały na bieżące wypłaty dla "biurowej klasy średniej", żelaznego elektoratu III RP? No bo przecież ileż można temu chamstwu tępemu tłumaczyć! Nie ma w budżecie pieniędzy na najpilniejsze potrzeby! "A z pustego i Salamon / nie naleje też tak samo!" - jak to perswadował Gnom w poemacie Szpota. I może jeszcze wyjaśniłby przy okazji pan premier tę kluczową dla ataku potwora o nazwie Demografia sprawę, z jakiej to przyczyny ponad milion młodych, aktywnych i najbardziej energicznych Polaków (niektórzy obliczają, że już dwa miliony) zamiast pracować w Polsce, Polskę bogacić i zasilać polski system ubezpieczeń społecznych - wypchniętych zostało za granicę, i swą pracą zasila gospodarki i systemy finansowe Wielkiej Brytanii, Irlandii i innych krajów. Kto za to odpowiada? Potwór zwany Demografią? Czy raczej miglancowaty uwodziciel i megaoszust, który tak niedawno oczarował naiwnych Polaków opowieściami o cudach, zielonej wyspie i masowym powrocie młodych z Irlandii?
Nie wierzę Pani. Moje doświadczenie życiowe i intuicja przy Pani robi nadgodziny. Można różniczkować funkcję w różnych momentach rzeczywistości, ale jej całka obnaża prawdę. Raczej zaufam panu Ortylowi. Bo znosił w pokorze szaleństwa swojego partyjnego kolegi. To ogromny i traumatyczny wyczyn. Do tego trzeba być naprawdę wielkim. Przykro mi proszę Pani
Opowiem Pani co się zmieniło wraz wejściem nowej ustawy refundacyjnej. Do listopada 2011 idąc do apteki cukrzyk chorujący na cukrzycę I-szego typu (tzw insulinozależną) płacił za zapas insuliny i pasków ok 10 złotych. Teraz w tej samej aptece i zresztą każdej innej płaci ok 120 złotych. Wcześniej każda insulina np w aptece na Niepodleglości koło księgarni kosztowała ok 3 zl. Teraż Novorapid kosztuje 42 zl a Insultard 15 zl. Przeciętnie cukrzyk potrzebuje 2 opakowania Novorapid i 1xInsulatard. + 4 opakowania pasków po 50 szt tj. 4x3,2. plz. Dodatkowo najbardziej popularne i sprawdzone paski do glukometrów w Polsce i w Mielcu Accu-Check nie są aktualnie refundowane. Spowodowało to że ludzie są zmuszeni do zakupu nowych glukometrów, do których paski są refundowane. Znajomy testował do tej pory dwie inne firmy i wyniki generowane przez te glukometry są drastycznie różne od wskazań glukometru firmy Ricoch. Np o 80 jednostek. Co więcej glukometry innych firm wskazują inny wynik po powturzeniu badania po pół minucie. Jak cukrzyk ma tym sposobem kontrolować swoją glukemię? Ja nie wiem i mam nadzieję że na nowej liście refundacyjnej znajdą się paski Accu-Check. Co mogą zrobić ludzie żeby oszczedzić wydatki na Insulinę? Mogą mniej jeść bo to zmniejsza zapotrzebowanie na zastrzyki z insuliny. Mogą też wogóle przestać jeść i dzieki temu znacznie obnizą wydatki (choć nie całkowicie. Prosze mi nie wmawiać że nowa lista refundacyjna to tylko oszczędności. Każde normalne Państwo wię że oszczędność leży w profilaktyce chorób a nie w leczeniu powikłań. Zaniedbany cukrzyk wygeneruje w przyszłości bardzo duże koszty dla systemu zdrowotnego ( retinopatia, stopa cukrzycowa, chorobu nerek, wątroby , serca, miażdzyca, itd,) Dlatego leki powinny być za darmo. Czy wie Pani ilu cukrzyków zaniedbuje swoją chorobę? W sumie nic ich nie boli i nic się nie dzieje więc nie reagują, do czasu aż choroba a właściwie jej powikłania uderzą w nich z impetem. Ale wtedy jest już za późno... Polecam więcej poczytać na ten temat.
Stek bzdur o refundowanych lekach nawet tych przewołanych w „liście” będącym zlepkiem niepoukładanych „myśli”(wręcz wklejonych z różnych opinii czy uzasadnień). Jaka jest prawda to najlepiej powiedział dzisiaj Rostowski w radiu TOK, że najlepiej by było gdyby na emeryturze żyło się krócej. ZAJEBIŚCIE!!! Kolejny wiceszef [ż]ądu Waldemar Pawlak zapytany, co doradziłby młodym ludziom, którzy wiedzą, że będą pracować siedem lat dłużej, odpowiedział: Muszę panią zmartwić, bo ja nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury. Staram się zabezpieczyć sobie przyszłość przez oszczędności i dobre relacje z dziećmi, bo wydaje mi się, ze to będzie pewniejsze niż te różne państwowe chimeryczne rozwiązania. Czekam na MERYTORYCZNE odpowiedzi nie senatorowi Ortylowi ale PT Czytelnikom tego portalu. Nie sztuka „posklejać” kilkanaście akapitów (radzę przyjrzeć się bzdurnemu Manipulacja informacją! - po czy przywołane są ustawy – O ZGROZO – manipulacja?! Ja mam lepsza proPOzycję do tego co czynicie też z piosenki "MNIEJ NIŻ ZERO".
proszę porozmawiać z "rasowym" cukrzykiem przed pisaniem takich tekstów, bo to jest pomieszanie z poplątaniem a tytuł "prawda o paskach" dyskredytuje Pania na całej linii :)
" Im większe pieniądze na refundacje, tym mniej pieniędzy na leczenie w szpitalach, na rehabilitację na podstawową opiekę zdrowotną, stomatologię czy leczenie w sanatoriach;" i jak to się ma do znacznej redukcji leków z listy refundacyjnej? czy Pani wie, że jeżeli znikły leki osłonowe dla biorących chemię, to taki chory lada chwila ląduje w szpitalu...jeżeli insuliny zdrożały tak, że nie jeden emeryta rezygnuje z zakupu leku na poczet chleba- przy pierwszym niedocukrzeniu ląduje w szpitalu...tak wymieniać mozna długo i powracać do szpitala często z powodu braku środków na leki wyrzucone z listy refundacyjnej - więc jak się to ma do przytoczonego Pani zdania??? "Dotychczasowe regulacje nie zawierały kryteriów przyporządkowujących leki do tych wykazów, nie zawierały kryteriów kwalifikowania chorób do wykazu chorób przewlekłych ani kwalifikowania leków jako stosowanych w tych chorobach" czy słuchała Pani lekarzy co maja na ten temat do powiedzenia? od tej pory nie będą mogli przepisywać leku, który do tej pory pomagał, bo w wykazie podany jest inny lek i muszą się do tego zastosować - co oznacza, że może dochodzić do szkodzenia wręcz na zdrowiu pacjentom...troszkę wyobraźni....albo głebszego zrozumienia tekstu, który Pani przytacza.... a co to niby za "prawda" o paskach? prawda jest taka, że przy cukrzycy I paski były za darmo a teraz kosztują 15 zł miesięcznie, insulina miesięcznie wynosiła ok 50 zł a teraz ok 130zł jest różnica? jedyne państwo, które nie refunduje cukrzykom lekom w 100% - spieszymy do europy- jeden do przodu dwa do tyłu....a i dodam, że to naprymitywniejsza insulina, bo już w niewielu krajach tymi przestarzałymi lekami leczy się cukrzycę... "Gdyby sobie zadał trochę trudu to wiedziałby, że trwają prace nad wpisaniem na listę leku na moczówkę prostą" ten tekst powala na kolana i chyba nie wymaga komentarza.... "Celem rządu jest to, aby pacjent nie był wykorzystywany finansowo, przede wszystkim przez koncerny farmaceutyczne. " pacjent, czy rząd, który nie potrafi (czyt. nie potrafi lub świadomie dobrze czyni klientowi) wynegocjować cen....bo jak to się dzieje, że gdy NFZ nie zgadza się na cenę danego leku 70zł po zerwanych negocjacjach po jakimś czasie ten sam lek bez refundacji w aptece ma cenę 7 zł? NFZ niejednokrotnie sam daje się oszukiwać firmom farmaceutycznym (no chyba, że to celowe działanie) i pacjent nie ma tu nic do powiedzenia.....stek bzdur proszę Pani, gdzie większość tez, tłumaczeń Pani przeciętny obywatel może zakwestionować.....
Jak to dobrze, że PO nad wszystkim czuwa ! Nie mogę wyjść z podziwu... jak ona mONdra i jak się zna na wszystkim:-)
Nie dokazuj, miły nie dokazuj… bo może Cię odwiedzić Policja, ABW, CBA, Urząd Kontroli Skarbowej, NIK czy też inna służba..., a jak Cię odwiedzą to i zapewne coś znajdą, a jak nie znajdą to można skierować sprawę o naruszenie dóbr osobistych... I po co Ci to było? ;-)
alertek przepisany może być tylko jak ktoś ma alergię lub pokrzywkę wtedy refundowany jest a jak lekarz przepisze na zapalenie gardła jako lek wspomagający to płacimy 100% ,lekarstwa nowej generacji jak mówił chorągiewka są dla ludzi a tu paranoja tak że to co się pisze dla ludu a co się robi to dwie drogi rozchodzące się tylko szmal dla was jest najważniejszy.
Nie powinien Pan wciskać kitu mieszkańcom. Takie metody obowiązywały też za rządów PiS. Na opiekę zdrowotną nigdy pieniędzy za dużo. Taka to prawda. Zatem za każdej władzy występował problem krótkiej kołderki spod której czegoś tam wystawało mniej lub więcej. Prawda jest taka, że Arłukowicz zdecydował się na zmianę systemu, który budził wątpliwości. Pozwalał na umieszczanie leków pośród refundowanych pod wpływem różnych form nacisku. Taka podatność systemu to wielka jego wada. Zmiana została przeprowadzona poprawnie choć nie na piątkę. Niestety pośród kilkuset leków refundowanych znalazły się takie, które przeoczono i to trzeba naprawić. Natomiast Panie Senatorze, nie wylewa się dziecka z kąpielą. Oczywiście trzeba naprawiać niewielkie choć kłopotliwe niedociągnięcia. PiS też miał szansę na zmianę systemu refundacji i wnioskując z wypowiedzi Pana Senatora to zrobiłby to o wiele lepiej lecz cóż tej szansy nie wykorzystał pomimo iż głosno prawił o naprawie państwa.