|
|
|
Niesamowitą metamorfozę przeszły siatkarki Stali. Zagrały kapitalnie i zaskoczone rywalki rozbiły w puch!
PlusLiga siatkarek, runda play-out do czterech zwycięstw
KPSK Stal Mielec - AZS Białystok 3:0 (25:22, 25:18, 25:19)
Stan rywalizacji play-out: 1:0 dla Stali Mielec
Stal: Pycia 11, Szymańska 4, Kociova 16, Babicz 1, Liliom 17, Kandora 5, Wojtowicz (libero) oraz Wilczyńska 2.
AZS: Sieradzan 5, Kuczyńska 4, Kruk 8, Jack 12, Muhlsteinova 1, Kovalenko 11, Durajczyk (libero) oraz Szeszko 4, Łozowska, Thompson 1 i Cabajewska 2.
MVP meczu: Rita Liliom.
To było pierwsze spotkanie o utrzymanie się w PlusLidze. Pierwszy mecz w którym grają też nerwy, emocje, w którym ważna jest absolutnie każda piłka. A niezwykle ważne było przygotowanie do tego spotkania. I w tej dziedzinie Stal osiągnęła mistrzostwo. Mielczanki całkowicie zmyliły swoje rywalki. Zaszyty w lesie zespół Stali przede wszystkim dokonał cudów medycznych i doprowadził do zdrowia kontuzjowane libero Mariolę Wojtowicz, Dorotę Pykosz i Magdalenę Sadowską, która ostatni raz zagrała wiele, wiele tygodni temu. Mielecki klub znalazł wsparcie w tej sprawie w rzeszowskim środowisku siatkarskim. Niezwykle cenny był powrót na boisko Wojtowicz, która błyszczała dobrą formą i popisywała się efektownymi paradami.
Trener Jacek Wiśniewski też dokonał roszad w ustawieniu na parkiecie. To sprawiło, że z kryzysu do dobrej formy powróciły Katerina Kociova i Rita Liliom. Mielczanki podeszły do tego meczu niezwykle zdeterminowane by obronić PlusLigę dla Mielca.
Po dobrych zagrywkach Iwony Kandory gospodynie w pierwszym secie przeważały 5:3. Blok Agaty Babicz dał przewagę 8:5. Ale wtedy do walki zerwał się AZS. As serwisowy Jack wyprowadził przyjezdne na przewagę 10:9. Dobra zagrywka Kruk i lekki chaos po mieleckiej stronie siatki sprawiły, że AZS prowadził 15:11. I nie zwalniał tempa. Gdy białostocczanki obiły mielecki blok przeważały 16:13, później 18:14 i wreszcie aż 20:15. Sytuacja Stali zrobiła się dramatyczna. Wtedy o czas poprosił trener Stali Jacek Wiśniewski. Co powiedział swojej drużynie? Niewiadomo. Ale odmieniło to losy seta i całego meczu. Na zagrywce stanęła po chwili Marzena Wilczyńska i zaczęła niewygodnymi podaniami nękać Kruk. Ta miała problemy z przyjęciem i dograniem piłki do wystawiającej. Stal to wykorzystywała. Stawiała blok albo kontrowała. Horror Kruk i AZSu zakończył się dopiero przy przewadze mielczanek 22:20. AZS jeszcze wydarł Stali remis 22:22, ale w ostatnich akcjach był bezradny. Seta efektowną bombą z piłki przechodzącej, po zagrywce Sylwii Pyci, zakończyła uśmiechnięta od ucha do ucha Kociova.
To był dla białostocczanek cios po którym już się nie podniosły. W drugiej partii stawiały się walecznym mielczankom do stanu 8:6. W grze AZS utrzymywała głównie libero Agata Durajczyk, która podbija piłki arcytrudne. Ale bez wsparcia koleżanek wiele zdziałać nie mogła. Gdy Sylwia Pycia wbiła gwoździa ze środka było 10:6 dla Stali. As Marty Szymańskiej dał mielczankom przewagę 12:7, blok Pyci 16:7, blok Kociovej 19:8. Stal do tego dołożyła niezwykle efektowne i silne ataki Rity Liliom z drugiej linii i szybko kończyła partię. Zszokowani wręcz kibice mielczanek łapali się po niektórych akcjach za głowy.
Zdesperowane Podlasianki w trzecim secie rzuciły się do morderczej walki. Ale też nie trwało to długo. Po asie serwisowym prowadziły 10:8, Stal doszła przeciwniczki na 11:11. Później przez chwilę trwała wymiana ciosów. Gdy z niemal straconej już piłki, jakimś cudem podbitej niemal znad linii środkowej boiska pod siatką, punkt zrobiła Marzena Wilczyńska mielczanki objęły prowadzenie 16:15. I już nie oddały rywalkom przewagi. Pokazały, że są zdeterminowane o wiele bardziej niż rywalki. Blokiem ugrały punkt numer 17. Zagrywkami męczyły dalej Kruk, ta próbowała odpowiedzieć tym samym, ale wpakowała piłkę w taśmę i dała mielczankom przewagę 19:16. Blok Iwony Kandory na środku sprawił, że Mielec wygrywał 21:17 i można było już odliczać piłki do końca tej partii i meczu. Gdy spotkanie już się zakończyło w hali wybuchła euforia. Stal wygrała mecz w lidze po dwóch miesiącach notorycznych porażek. Zagrała zawody na wysokim poziomie, niektóre akcje wykonała fantastycznie. Rywalki były zwyczajnie bezradne.
Mielczanki w pełni wykorzystały atut własnej hali, w klubie zrobiono chyba wszystko by zespół był optymalnie przygotowany do tego – jakże ważnego – spotkania. Cały plan zakończył się bardzo cennym sukcesem. Teraz to Stal jest o krok bliżej utrzymania się w PlusLidze niż białostocczanki. Mielczanki z podniesionymi głowami pojadą na dwa spotkania do Białegostoku w następny weekend. Teraz AZS boi się Stali… Ale w Mielcu już dzisiaj trzeba myśleć nad tym jak w kolejnych spotkaniach zaskoczyć rywalki. Gra się przecież toczy do czterech zwycięstw…
PC
Nie wiedziałam, że konkurencyjną drużynę się DEMOLUJE... Kto to pisze?? Litości!
Już nie rozpamiętujmy przeszłości raczej patrzmy w przyszłość. Wierzę, że przy takiej determinacji i woli walki jak w sobotę jesteśmy w stanie choć jeden mecz wygrać w Białymstoku. Myślę, że Nasze Panie też w to uwierzyły, a za postawę w sobotę duże brawa dla wszystkich dziewczyn wszystkich osób które mają swój wkład w to zwycięstwo a przede wszystkim dla kibiców, którzy z wiarą w zwycięstwo przyszli na halę. Ci co byli na tym meczu to są prawdziwi kibice i brawa dla nich
czy naprawde nie dalo sie przez caly sezon uzbierac z 5 punktow? znowu horror, nerwy jak u pilkarzy.
Brawo brawo i jeszcze raz brawo dla Trenera za dobre w końcu ustawienia dla zawodniczek za odwage wkońcu było widać poteńcjał świetnych ataków Liliom,Kociovej blok Pyci. Wreszcie na lepszym poziomie zagrała Szymańska w rozegrańu myśle że musi nabrać więcej wiary że potrafi, no i Wojtowicz pięknie frówała w powietrzu jak na libero przystało a i bym zapomniał brawo dla Wilczyńskiej i Kandory za zagrywke. Odwagi na wyjeździe i powodzenia oby tak dalej.